wtorek, 6 listopada 2012

Królewna

Co tu napisać... hmm... może zacznę od... albo nie... 
Czy Wy kochane też tak czasem macie? Z braku czasu nie pisałam, a teraz po dłuższej przerwie nie wiem od czego zacząć. Siedzę sobie w szlafroczku, córcia śpi, mężuś w pracy, więc cisza i spokój, tylko radyjko przygrywa do dźwięku zegara i szelestu krzesła, który wydusza dźwięki podczas przekładania moich nóg... bo ja, to taki typ człowieka co i na krześle musi siedzieć z nogami podkulonymi.
 No i mam, nareszcie pierwsze zdanie skleciłam, czas wypocić coś jeszcze... jejku, ale ciężko... nie wiem, czy to przez późną godzinę, czy przez zegar, który tyka? 
Prawie całe dwa tygodnie nic specjalnego nie robiłam, powstała tylko jedna laleczka, a raczej królewna dla mojej małej księżniczki w kolorach jakich sobie zażyczyła





oraz w stanie surowym powstała nasza "mała rodzinka" jak to nas Julcia kiedyś określiła.


Gdy u nas spadł pierwszy śnieg zrobiło się tak świątecznie, że razem z córcią napiekłyśmy kruchych ciasteczek, które rozleciały się w mgnieniu oka wprost do naszych brzuszków.
Przepis jeszcze przed świętami został wypróbowany i sprawdził się w 100%, więc czas na zakupy pięknych świątecznych foremek, bo Boże Narodzenia już zapasem... 


Jejciu, ale się rozmarzyłam, a na zegarze grubo po północy, mykam pod kołderkę, bo za niedługo wraca mężuś.

Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej nocy!

1 komentarz:

  1. Tak ten śnieg zdecydowanie nastroił wszystkich świątecznie...choć prawdą jest że ten okres zbliża się nieuchronnie i nawet sie nie obejrzymy a będzie po...foremki urocze, kolorek ich mniam;))
    Miłego dnia,
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń