Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszyk. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Maj

To co kocham... maj, kwiaty, ciepłe dni!!!
Niestety wszystko minęło, jest zimno, majowe kwiaty przekwitają lub pod strugami deszczu marnieją, a sam miesiąc maj?-no cóż, znów muszę czekać cały rok.

W moim ogródku przy domu rodzinnym (do którego mamy zamiar się przeprowadzić) posadziłam dwa lata temu pierwszą azalie japońską, rok temu dołączyła do niej kolejna nieco ciemniejsza. Jestem nimi zauroczona, tak samo jak ich opiekunowie, którzy pod moją nieobecność się nimi zajmują czyli moja mama i dziadek - bardzo Wam dziękuję:) 



Jak co roku zakwitły tulipany mojej mamy i niezapominajki posiane przez moją babcię, której niestety już od dwóch lat z nami niema...


...by mieć kawałek wspomnień zabrałam w starym koszyczku zrobionym przez dziadka kilka niezapominajek dla siebie.




Tu gdzie obecnie mieszkamy większość moich kwiatów rośnie w doniczkach, no cóż przynajmniej mogę je ustawiać jak tylko chcę, a podczas bardzo brzydkiej pogody zawsze mogę je schronić.



Moja niebieska hortensje o której już długo marzyłam...


...myślę, że do twarzy jej z niezapominajkami?


Od cioci męża dostałam orliki, to kolejny kwiat, który spodobał mi się od pierwszego wrażenia.


Różowe pachnące goździki... są zemną odkąd zaczęłam sadzić kwiatki.


A to moja tegoroczna azalia japońska, miała być fioletowa, ale przy ostatniej decyzji stwierdziłam, że biała jest o niebo ładniejsza. 





Bratki... niby takie zwykłe kwiatki, ale dla mnie, są kolejnym wspomnieniem z dzieciństwa... kojarzą mi się z beztroską, radością, latem i kochaną Babcią. 


 

...a ich urok i zapach jest zniewalający!!!


Kawałek mnie w bratkach... 





...i żeby nie było, że cały maj przesiedziałam przy roślinkach, to oto dowód na to, że nadal szydełkuję!


Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam i sobie pięknej słonecznej pogody, 
której u mnie w czerwcu brak!

niedziela, 16 września 2012

Jesień!

Do mnie przyszłą jesień! Zimne poranki i wieczory, to już norma, czasem zaświeci słońce, lecz większość dni jest pochmurnych, a człowiekowi nie chce się wychodzić z domu. W takim wypadku, mam więcej czasu na domowe robótki, maluję obrazki, robię koszyczki i jakieś mniejsze lub większe dekoracje dla domu.
Ostatnio zakupiłam dwa wrzosy, które jesień spędzą w starych butach męża. Co prawda obuwie było już skazane na śmietnik, ale moje dobre serce i głowa pełna pomysłów postanowiły inaczej;)




Mój trzeci koszyczek został skończony, a tak prezentował się jeszcze w surowym stanie...


... i po malowaniu!


A tak prezentuje się na swoim docelowym miejscu. 
(zdjęcie nieco prześwietlone) 


Życzę wszystkim miłej niedzieli!!! 

poniedziałek, 10 września 2012

Złote rączki mojej Mamy

Pierwszy tydzień naszego przedszkolaka za nami!!!
Jak na razie Julia z chęcią uczęszcza do przedszkola, w pełni zadowolona z pomysłów i zabaw bardzo miłej Nauczycielki. Zaprzyjaźniła się też z jedną z dziewczynek, która również ma na imię Julia, ale często też opowiada o dwóch innych (Zuzi i Martynce) z którymi najwidoczniej też dobrze się bawi. Mam tylko nadzieję, że jej zapał z biegiem czasu nie minie, a na wieść, że jutro znowu idzie do przedszkola będę słyszeć - jupi!!! :)

Wracając do tytułu,  już od pewnego czasu chciałam się Wam pochwalić zdolnościami mojej kochanej Mamy, która wykonała dla mnie piękny bieżnik, na wzór jej dużego równie pięknego obrusa.


Niestety zdjęć obrusa jeszcze nie posiadam, bo ostatnio często zapominam o aparacie.

Podziwiam moją Mamę za umiejętność szydełkowania, gdyż patrząc na przeróżne wzory, nigdy nic z nich nie rozumiem, a już zupełnie robię się zielona, gdy przyglądam się ręką mojej mamy i włóczce z której w mgnieniu oka powstaje coś pięknego... Jestem pod ogromnym wrażeniem i chylę czoła przed Mamą i wszystkimi, którzy potrafią z nici stworzyć piękną pajęczynę!!!


Ja natomiast chwyciłam się czegoś łatwiejszego, tak mi się przynajmniej wydaje. A mowa tu o koszyczkach wiklinowych z papieru, oczywiście efekt nie jest idealny. Ale wyczytałam gdzieś, że pierwszy koszyczek nigdy nie wychodzi, a mi jednak wyszedł i jest w miarę prosty.

Moje dwa pierwsze koszyczki, trzeci się produkuje.




Życzę wszystkim miłego i produkcyjnego tygodnia!!!