Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

Królewna

Co tu napisać... hmm... może zacznę od... albo nie... 
Czy Wy kochane też tak czasem macie? Z braku czasu nie pisałam, a teraz po dłuższej przerwie nie wiem od czego zacząć. Siedzę sobie w szlafroczku, córcia śpi, mężuś w pracy, więc cisza i spokój, tylko radyjko przygrywa do dźwięku zegara i szelestu krzesła, który wydusza dźwięki podczas przekładania moich nóg... bo ja, to taki typ człowieka co i na krześle musi siedzieć z nogami podkulonymi.
 No i mam, nareszcie pierwsze zdanie skleciłam, czas wypocić coś jeszcze... jejku, ale ciężko... nie wiem, czy to przez późną godzinę, czy przez zegar, który tyka? 
Prawie całe dwa tygodnie nic specjalnego nie robiłam, powstała tylko jedna laleczka, a raczej królewna dla mojej małej księżniczki w kolorach jakich sobie zażyczyła





oraz w stanie surowym powstała nasza "mała rodzinka" jak to nas Julcia kiedyś określiła.


Gdy u nas spadł pierwszy śnieg zrobiło się tak świątecznie, że razem z córcią napiekłyśmy kruchych ciasteczek, które rozleciały się w mgnieniu oka wprost do naszych brzuszków.
Przepis jeszcze przed świętami został wypróbowany i sprawdził się w 100%, więc czas na zakupy pięknych świątecznych foremek, bo Boże Narodzenia już zapasem... 


Jejciu, ale się rozmarzyłam, a na zegarze grubo po północy, mykam pod kołderkę, bo za niedługo wraca mężuś.

Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej nocy!

czwartek, 20 września 2012

Urodziny Męża

Mój Mąż obchodził przedwczoraj swoje urodziny, więc prócz przygotowywania domu i przeróżnych smakołyków, musiałam również przygotować prezent. Wiem, że prościej byłoby kupić go w sklepie, lecz zupełnie nie wiedziałam co, a i z reguły obawiałam się, że Mężowi może się nie spodobać (w większości spraw mamy odmienne gusty)
Tak więc wpadłam na pomysł naszkicowania mu jego własnego motora i oprawienie go w antyramke . Niestety czasu miałam już bardzo niewiele, więc motor została namalowany tylko w połowie i taki został wręczony z obietnicą, że później domaluję mu rury i kawałek tyłu, bo więcej nawet nie zmieszczę. Mariusz został mile zaskoczony takim prezentem, a jego szczery uśmiech na twarzy zdradzał, że jest z niego bardzo za dowolny.


Kochanie jeszcze raz wszystkiego najlepszego!!!


Witam i pozdrawiam nowych gości na moim blogu, jestem bardzo szczęśliwa, z Waszych odwiedzin u mnie :)
Dziękuję za pozostawione komentarze!!!

wtorek, 11 września 2012

Co robię?

Co robię, gdy mnie niema? A dużo by można było pisać, ale najprościej powiedzieć, że zajmuję się robieniem różnych ozdób, a przede wszystkim ich malowaniem, oczywiście na przemian z gotowaniem, praniem i sprzątaniem.

W zeszłym tygodniu skończyłam malować taki oto ogródek
 wykonany jest na grubym papierze o formacie A4.

Obrazek można zawiesić w antyramie



Bardzo zachciało mi się czarnych tabliczek do kwiatów, które stosunkowo nie są drogie, ale po doliczeniu kosztu przesyłki cena staje się jak dla mnie nieopłacalna. Myślałam o zakupie w pobliskich kwiaciarniach, ale na razie żadnych nie znalazłam, więc jedyne co mi pozostało, to zrobić je sobie samemu.

Patyczek po lodach, dwa kwadraty bardzo grubego papieru, mocny klej i farba... i gotowe!!!


Mój charakter pisma nie jest najlepszy w szczególności, gdy trzeba pisać pędzlem.


Serce i motyl to moje gipsowe odlewy z przed kilku miesięcy.


W minioną sobotę wybraliśmy się naszą małą rodzinką do kina na bajkę "Dzwoneczek i Sekret Magicznych Skrzydeł". 
Przygody Dzwoneczka jak zwykle nas rozbawiły, a zarazem wzruszyły... polecam wszystkim, którzy lubią bajki bez przemocy!

W niedzielę pogoda była bajecznie przyjemna, więc cały dzień spędziliśmy na podwórku pod czereśnią zajadając się smakołykami.


Pozdrawiam!!!

sobota, 1 września 2012

Po przerwie...

Znów zrobiłam sobie dłuższą przerwę, a od wtorku planowałam coś napisać.
 Czy Wam też dni biegną nie ubłaganie szybko? 

Jesień powoli pokazuje nam swoje uroki, więc i ja zaczynam się do niej przymierzać, jak na razie tylko na obrazkach, ale już niedługo przyniosę ją do domu w postaci jesiennych skarbów.




Moje poważniejsze początki z malowaniem zaczęły się od szkicowania, bardzo dawno temu i w ogóle nie miałam zamiaru malować farbami.
 Ale jak się już przełamałam, to na dobre i tak ołówki odeszły do lamusa, aż do niedawna... czas odświeżyć swoje początki!!!


Serdecznie pozdrawiam odwiedzających i dziękuję za każde miłe słowa :)


niedziela, 26 sierpnia 2012

Fioletowe kwiaty i domki

Wczoraj skończyłam malować obraz dla pewnej Pani i jak zwykle z pośpiechu, zapomniałam pocykać zdjęcia z bardzo bliska.


Często zdarza mi się, że namieszam zbyt dużo farby na paletę, a ta po pewnym czasie zasycha i jednym słowem się marnuje. Więc postanowiłam, że z reszty fioletowych kolorów coś namaluję i tak  na grubym papierze powstały fioletowe domki.



Pozdrawiam!!!



piątek, 17 sierpnia 2012

Iskierka

 Iskierkę długo malowałam, ale jest już przedostatnią wróżką i w połowie straciłam w ogóle ochotę do dalszej pracy. Pierwszy powód, to jej kolor skóry, który wygląda przerażająco blado, a pozostałe to brak czasu spowodowany naszymi rowerowymi rajzami i wizyta w szpitalu na oddziale laryngologicznym. 
Tak, tak dobrze czytacie... mój M w niedzielę wieczorem przygotował przepyszne pstrągi, a ja jak cała nasza trójka smakoszy ryb z wielkim apetytem zabrałam się do jedzenia. Staranie wybierałam ości, by któraś z nich nie utknęła córeczce w przełyku, lecz dla siebie nie robiłam tak szalonego przeglądu, aż tu po jedzeniu zorientowałam się, że coś mnie kuje. Spokojnie bez paniki spożyłam bułkę z nadzieję, że zaraz przejdzie, ale nie! Ość uparcie siedziała tam nadal, więc jedyne co pozostało, to przespanie się z nieproszonym gościem. Rano przeszukałam internet z nadzieją, że znajdę cudowną metodę na pozbycie się ości, ale jedyne co znalazłam, to napój z octu lub wizyta u laryngologa. Ocet nie pomógł, więc głęboki oddech  i kierunek na szpital... nawet nie wyobrażacie sobie mojego przerażenia. Przed oczami miałam niemiły personel, kamerę którą wpychają mi przez usta i przeróżne dziwadła, które będą potrzebne do wyciągnięcia ości. Nic bardziej mylnego, w gabinecie czekała na mnie przemiła Pani Doktor, która bez większego problemu i sprzętu usunęła nieproszonego gościa... coś mi się zdaje, że zmienię ostatnio nienajlepsze zdanie o naszej służbie zdrowia. 

Ale się rozpisałam, a miało być o Iskierce, więc tak... świetlna wróżka została skończona!!! 



detale



Życzę wszystkim miłego wieczoru i bardzo dziękuję za komentarze :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Dzwoneczek i wyróżnienie

Dzwoneczek jest najsłynniejszą wróżką i moją jedyną, która wyszła w miarę realistycznie.



Córcia nie daje mi chwili wytchnienia, ciągle chodzi za mną i powtarza bym usiadła i dalej malowała jej wróżki... choć ja w ogóle nie mam natchnienia, ale czego nie robi się dla dziecka.



Dziś rano spotkało mnie coś miłego, a mianowicie dostałam pierwsze wyróżnienie od Moniki z Sercem malowane  jestem mile zaskoczona i bardzo, bardzo Ci dziękuję Moniś!!!



Zgodnie z regulaminem mam napisać 7 punktów o sobie i wyróżnić 10 blogów

*  lubię poranną kawę z internetem i czymś smakowitym.
*  kocham moich bliskich, malować i większość kwiatów i roślin.
*  obawiam się zmian - choć w większości przypadków bywają dobre.
*  marzę o Toskanii i Prowansji w każdej postaci.
*  uwielbiam, gdy każdy przedmiot ma swoje miejsce... wtedy nie muszę nic szukać.
*  lubię wracać wspomnieniami do dzieciństwa.
*  uwielbiam robić zakupy.

Ze względu, że nie jestem jeszcze tak zaawansowaną blogowiczką,
 to wyróżniłam tylko cztery blogi takie jak:

Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

czwartek, 9 sierpnia 2012

Jelonka

Wróżka zwierzęca jest już gotowa, niestety jest dotychczas jedyną wróżką z której całkowicie jestem niezadowolona, ale cóż, ważne że Julci się podoba.


detale


Dzwoneczek również jest już gotowy i czeka na małą sesję zdjęciową ;)

Pozdrawiam!!!


sobota, 4 sierpnia 2012

Mgiełka

Moja córeczka uwielbia wróżki z bajki Dzwoneczek, a jej szczególną ulubienicą jest czarnowłosa Mgiełka, która jest wodno-utalentowaną wróżką.
 Julcia od dawna prosiła mnie bym namalowała jaj obraz z Mgiełką, lecz nigdy nie miałam wystarczająco czasu lub natchnienia, by się do tego zabrać, aż do wczoraj. Gdy powiedziałam jej, że zabieram się za malowanie tejże wróżki, Julia z radości aż podskoczyła, a jej uśmiech był wyjątkowy.

Tak oto powstaje Mgiełka 



detale



Efekt końcowy może nie jest oszałamiający, ale najważniejsze, że Julci się podoba i jest szczęśliwa.


Dziś na prośbę córci, będę malować Różyczkę - kolejną z szóstki wróżek, więc przez najbliższe dni na pewno nie będę się nudzić. Julia ma już wybraną kolejność powstawania przyjaciółek, tylko, że ja mam nadzieję, że natchnienie mnie nie opuści.

Szczerze mówiąc ja również uwielbiam oglądać przygody Dzwoneczka, a już niebawem w kinie w Polsce będziemy mogli zobaczyć nowe przygody pt."Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł" - już nie możemy się doczekać!!!

Wszystkim życzę słonecznego i miłego weekendu, pozdrawiam!

sobota, 21 lipca 2012

Krasnal

Parę dni temu pewna osoba poprosiła mnie bym namalowała krasnala na brystolu z podanego wzoru, lecz kolorystykę i metodę miałam wybrać sama. Jak zwykle wybrałam farby - oczywiście akrylowe! (kocham je za łatwość mieszania kolorów i szybkość schnięcia)
Najpierw zrobiłam sobie szkic, by w razie błędu poprawić machnięciem gumki

(na pudełko pasty nie zwracajcie uwagi, służyło mi tylko jako podpórka) 



W trakcie malowania konturów.


Moja mała wróżka pomagała mi swoimi zaklęciami ;)


Efekt końcowy.


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających! :)

środa, 18 lipca 2012

Obraz Matki Boskiej

Niedawno skończyłam malować obraz na życzenie Dziadka. Gdy się za niego zabierałam, to jeśli się nie mylę był luty albo marzec, ale potem nie miałam natchnienia i tak z pomalowanym tłem i konturami przeleżał kilkanaście tygodni. Aż przyszły pierwsze letnie dni, a ja dostałam weny twórczej i oto powstał obraz Matki Boskiej Fatimskiej.

W trakcie malowania



Jestem samoukiem i nie potrafię malować z pamięci, ale również nie umiem stworzyć 
idealnej kopi obrazu. Ale myślę, że podobieństwo jest widoczne?



Wracają do mojej choroby, to jedyne co pozostało to katar, który prawie jest już niedokuczliwy.
Więc gdy tylko przestaje padać deszcz, to razem z córeczką i M śmigamy na rowerach (jeszcze przed moim upadkiem na zdrowiu zakupiłam nowy rower - oczywiście z koszyczkiem ;))


Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkim słodkich snów.