Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolory. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Piękna jesień

Jesień zapukała i do mnie... już jakiś czas temu i tak powoli zaczynam się budzić z letniego snu i godzin spędzonych na słonku. Wracam do czterech ścian ciepłej kawusi lub herbatki, grubych skarpet i dużych koców, które uwielbiam w połączeniu z komputerem i blogowym światem.


Ale ku mojemu zaskoczeniu od wczoraj jest u nas bardzo ciepło, można by powiedzieć, że żar z nieba się leje, jak na miesiąc październik. 


Na trawniku pomiędzy opadającymi liśćmi kwitną gęsi pępki, a w doniczce stokrotki...


... lecz w domu jesień już od początku września się gości. 


I tak niegdyś z nielubiany pomarańczowy kolor w całym domu bardzo widoczny... nawet piżamkę mam w kolorze jesieni!


Zainspirowana Waszymi ubrankami na kubeczki, poczyniłam również i dla siebie w jesiennych kolorach... by nie zapomnieć co mamy za porę roku;)


Stary letni wianek przerobiłam na ten bardziej odpowiadający naszej porze roku, myślę że nie wygląda najgorzej? 


A teraz idę ogarnąć szybko kuchnię i po Julcię do przedszkola, M w pracy, więc na nas czekają rowery i piękna pogoda.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim tak pięknej pogoda jaka jest dziś u nas!!!

środa, 5 czerwca 2013

Maj

To co kocham... maj, kwiaty, ciepłe dni!!!
Niestety wszystko minęło, jest zimno, majowe kwiaty przekwitają lub pod strugami deszczu marnieją, a sam miesiąc maj?-no cóż, znów muszę czekać cały rok.

W moim ogródku przy domu rodzinnym (do którego mamy zamiar się przeprowadzić) posadziłam dwa lata temu pierwszą azalie japońską, rok temu dołączyła do niej kolejna nieco ciemniejsza. Jestem nimi zauroczona, tak samo jak ich opiekunowie, którzy pod moją nieobecność się nimi zajmują czyli moja mama i dziadek - bardzo Wam dziękuję:) 



Jak co roku zakwitły tulipany mojej mamy i niezapominajki posiane przez moją babcię, której niestety już od dwóch lat z nami niema...


...by mieć kawałek wspomnień zabrałam w starym koszyczku zrobionym przez dziadka kilka niezapominajek dla siebie.




Tu gdzie obecnie mieszkamy większość moich kwiatów rośnie w doniczkach, no cóż przynajmniej mogę je ustawiać jak tylko chcę, a podczas bardzo brzydkiej pogody zawsze mogę je schronić.



Moja niebieska hortensje o której już długo marzyłam...


...myślę, że do twarzy jej z niezapominajkami?


Od cioci męża dostałam orliki, to kolejny kwiat, który spodobał mi się od pierwszego wrażenia.


Różowe pachnące goździki... są zemną odkąd zaczęłam sadzić kwiatki.


A to moja tegoroczna azalia japońska, miała być fioletowa, ale przy ostatniej decyzji stwierdziłam, że biała jest o niebo ładniejsza. 





Bratki... niby takie zwykłe kwiatki, ale dla mnie, są kolejnym wspomnieniem z dzieciństwa... kojarzą mi się z beztroską, radością, latem i kochaną Babcią. 


 

...a ich urok i zapach jest zniewalający!!!


Kawałek mnie w bratkach... 





...i żeby nie było, że cały maj przesiedziałam przy roślinkach, to oto dowód na to, że nadal szydełkuję!


Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam i sobie pięknej słonecznej pogody, 
której u mnie w czerwcu brak!

wtorek, 19 lutego 2013

Zaczynam "Babciny pled" cz.I

W piątek otrzymałam paczuszkę z zamówioną włóczką... jaka była moja ciekawość i ile pytań przychodziło mi do głowy przed otwarciem paczki. Czy kolory, są takie jak na wyświetlonym monitorze? Czy na pewno będzie mięciutka, tak jak utwierdzał mnie sklepowy opis, a może będzie szorstka jak mój fioletowy wełniany sweterek z dzieciństwa, którego uwielbiałam i jednokrotnie nie cierpiałam... nie no, pewnie nie, bo to akryl, ale może będzie strasznie trzeszczał podczas roboty? Oj, a co z nim zrobię jak nie będę umiała na nim nic robić, bo przecież jestem świeżo upieczonym szydełko-maniakiem? Grunt to przekonać się na własnej skórze, a nie snuć domysły. 
Paczuszka była przeogromnie malutka jak na moje i mamy oko (zrobiłyśmy wspólny zakup), a tym samym moje przerażenie było jeszcze większe. Ale cóż rach-ciach i naszym oczom ukazała się przepiękna, prawie cała palet barw, a o naszych zadowolonych minach już nawet nie będę pisać (domyślcie się sami). Włóczka mięciutka w dotyku a zarazem bardzo przyjemna jak dziecięce kocyki. Teraz czas na dopasowanie odpowiedniego szydełka i pierwsze próby, które mnie trochę zdezorientowały, gdyż w moich dłoniach strasznie rozdwajała się nitka, ale praktyka czyni mistrza, nawet ta najkrótsza. 
Dziś już nic mi się nie rozdwaja i tak sobie szydełkuję pled dla Julci... dodam jeszcze, że mój akryl ani grama nie trzeszczy:)


Na razie nie zszywam kwadratów, bo ciągle zastanawiam się czy nie dorobić po jednej ciemno-szarej obwódce na każdym kwadracie? Utworzyłaby się wtedy ciemniejsza krateczka, a co wy o tym myślicie? 

 



Jak będę mieć okazję, to pocykam zdjęcia i pochwalę się Wam pledem jaki robi moja mama, zdradzę tylko, że będzie w fioletowym kolorze. 

Od świtu, aż do zmroku mój karmik i jego otoczenie odwiedzają przeróżne ptaszki, staram się by zawsze znalazły tam coś smakowitego.

Sikorki 



Samotny bywalec - Rudzik



Kos który przesiaduje całymi dniami w pobliżu karmika i wróbelek jeden z wielu (widać go przy lewej nodze karmika)


Sujka najmniej uchwytna z wszystkich wymienionych ptaszków, by jej zrobić ciekawe zdjęcie czasem czekałam 20 min z aparatem w ręku.


Pozdrawiam Was serdecznie i szybko wracam do szydełka!

środa, 21 listopada 2012

Rodzinnie i wyróżnienie

Im dłuższa przerwa, tym większy problem powrotu... niestety! Z dnia na dzień mam coraz większy problem napisania czegokolwiek, 
a może brakuje mi czasu?
 Sama nie wiem... ważne, że jednak wróciłam;) 
Już jakiś czas temu skończyłam malować naszą "mała rodzinkę" oczywiście z przymrożeniem oka;) Bo jak to M określił - Ty namalowałaś się najlepiej! a co, jak ja maluję, to ja ustalam zasady!
Szczerze mówiąc ogromnymi krokami zbliża się przedświąteczna wystawa i presja czasu wpływa na mnie w tym roku bardzo niekorzystnie, co skutkuje w pracach, które mnie nie zadowalają.   


Szczerze mówiąc ogromnymi krokami zbliża się przedświąteczna wystawa i presja czasu wpływa na mnie w tym roku bardzo niekorzystnie, co skutkuje w pracach, które mnie nie zadowalają.




Tym razem coś na poprawienie humoru mojego, a także niektórych z Was:)
Zostałam wyróżniona przez Monikę z http://swiatmoni.blogspot.com

Bardzo Ci dziękuję za wyróżnienie, także i ja chciałabym Cię wyróżnić, ale osoba od której dostało się wyróżnienie nie może być ponownie wyróżniona... szkoda!


Odpowiadam na pytania:
1. Zimna Północ czy gorące Południe?  Gorące Południe, a jakżeby inaczej;)
2. Telewizor czy radio?  Cały dzień i wieczór radio!!!
3. Głęboko czy płytko?  Raczej głęboko.
4. Kawa z cukrem czy z mlekiem?  Tylko z mlekiem.
5. Zdjęcie czarno-białe czy w sepii?  Każde mają swój urok;)
6. Humanista czy ścisłowiec?  Humanista!!!
7. Srebro czy złoto?  Srebro.
8. Piękno ciała czy piękno ducha?  Piękno ducha:)
9. Ogień czy woda?  Woda w wannie, a ogień na świeczce obok;)
10. Pisane czy drukowane?  Pisane!!!

Ja wyróżniam i zapraszam do zabawy takie blogi jak:

 Justynę z http://w-wolnej-chwili.blogspot.com/
  Paulinę z http://artysto-tworz-nie-gadaj.blogspot.com/  
Gospodyni Domową z http://naczterechwiatrow.blogspot.com/ 
Izę z http://iznowwstajenowydzien.blogspot.com/
Justynę z http://przezkrotkachwile.blogspot.com/
 Red i Iz z http://oldtools-woodworking.blogspot.com/  
Asię z http://slodkiecuda.blogspot.com/

A to pytania dla Was:

1. Zakupy w realu czy w internecie?
2. Włosy naturalne czy farbowane?
3. Letni poranek czy zimowy wieczór?
4. Herbata zielona czy owocowa?
5. Flora czy fauna?
6. Co Cię najbardziej denerwuje?
7. Ile potrzebujesz czasu przed wyjściem?
8. Styl nowoczesny czy klasyczny?
9. Trzy przedmioty, które po wyjściu z domu, zawsze są z Tobą?
10. Najlepsza pogoda do pracy?

Pozdrawiam gorąco:)




wtorek, 6 listopada 2012

Królewna

Co tu napisać... hmm... może zacznę od... albo nie... 
Czy Wy kochane też tak czasem macie? Z braku czasu nie pisałam, a teraz po dłuższej przerwie nie wiem od czego zacząć. Siedzę sobie w szlafroczku, córcia śpi, mężuś w pracy, więc cisza i spokój, tylko radyjko przygrywa do dźwięku zegara i szelestu krzesła, który wydusza dźwięki podczas przekładania moich nóg... bo ja, to taki typ człowieka co i na krześle musi siedzieć z nogami podkulonymi.
 No i mam, nareszcie pierwsze zdanie skleciłam, czas wypocić coś jeszcze... jejku, ale ciężko... nie wiem, czy to przez późną godzinę, czy przez zegar, który tyka? 
Prawie całe dwa tygodnie nic specjalnego nie robiłam, powstała tylko jedna laleczka, a raczej królewna dla mojej małej księżniczki w kolorach jakich sobie zażyczyła





oraz w stanie surowym powstała nasza "mała rodzinka" jak to nas Julcia kiedyś określiła.


Gdy u nas spadł pierwszy śnieg zrobiło się tak świątecznie, że razem z córcią napiekłyśmy kruchych ciasteczek, które rozleciały się w mgnieniu oka wprost do naszych brzuszków.
Przepis jeszcze przed świętami został wypróbowany i sprawdził się w 100%, więc czas na zakupy pięknych świątecznych foremek, bo Boże Narodzenia już zapasem... 


Jejciu, ale się rozmarzyłam, a na zegarze grubo po północy, mykam pod kołderkę, bo za niedługo wraca mężuś.

Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej nocy!

sobota, 16 czerwca 2012

W poszukiwaniu...

W poszukiwaniu białego spreja, znalazłam moje pierwsze i chyba ostatnie pastele olejne firmy Faber-Castell.  Pastele są jak najbardziej idealne, mają ciekawą kolorystykę, ale ja nigdy nie potrafiłam idealnie się nimi posługiwać, co przekładało się na moje niezbyt udane rysunki. Lecz z chęcią zakupiłabym jubileuszową kasetę wydaną na 250-lecie firmy Faber-Castell najbardziej interesuje mnie zawartość, która przyprawi niejednego o zawrót głowy - oczywiście pozytywny! Zainteresowanym powiem, że takie cacko można zakupić w sklepie internetowym. Ja natomiast w przyszłości mam zamiar zakupić kredki tej firmy, które są w bardzo przystępnej cenie.