wtorek, 25 czerwca 2013

Candy

Po długiej upalnej przerwie, wracam w ten pochmurny dzień do pisania... 
Pogoda u mnie  jak w większości naszego kraju była w ostatnim czasie przepiękna... i grzechem było by siedzieć w necie, gdy za oknem słoneczko i moje dziecię wołało. W domu bywałam tylko po to, by posprzątać, ugotować obiad, wziąć zimny prysznic, a wieczorem położyć się w łóżku i nabrać sił na kolejny dzień... ale wszystko co piękne szybko się kończy - jak to mówią. 
Na szczęście urlop M jeszcze przed nami, a lato dopiero się zaczyna, więc szybko ogłaszam moje pierwsze candy, które miało być rocznicowe... ale no cóż nie wyrobiłam się;)

Zasady jak u większości:

* umieścić u siebie podlinkowany banerek z informacją o zabawie
* pozostawić komentarz
* osoby bez bloga niech pozostawią w komentarzu swój adres @
* zostanie moim obserwatorem nie jest warunkiem koniecznym, ale oczywiście jeżeli ktoś zechce, to będzie mi bardzo miło!

 

A co do wygrania?

* własnoręcznie malowana i postarzona tablica 
* gipsowa zawieszka serce w kropki
* wyszydełkowane przeze mnie podkładki pod szklankę w kremowym kolorze 6szt.



Losowanie 26 lipca

Mam nadzieję, że wykonane przeze mnie przedmioty przypadną Wam do gustu:)

środa, 5 czerwca 2013

Maj

To co kocham... maj, kwiaty, ciepłe dni!!!
Niestety wszystko minęło, jest zimno, majowe kwiaty przekwitają lub pod strugami deszczu marnieją, a sam miesiąc maj?-no cóż, znów muszę czekać cały rok.

W moim ogródku przy domu rodzinnym (do którego mamy zamiar się przeprowadzić) posadziłam dwa lata temu pierwszą azalie japońską, rok temu dołączyła do niej kolejna nieco ciemniejsza. Jestem nimi zauroczona, tak samo jak ich opiekunowie, którzy pod moją nieobecność się nimi zajmują czyli moja mama i dziadek - bardzo Wam dziękuję:) 



Jak co roku zakwitły tulipany mojej mamy i niezapominajki posiane przez moją babcię, której niestety już od dwóch lat z nami niema...


...by mieć kawałek wspomnień zabrałam w starym koszyczku zrobionym przez dziadka kilka niezapominajek dla siebie.




Tu gdzie obecnie mieszkamy większość moich kwiatów rośnie w doniczkach, no cóż przynajmniej mogę je ustawiać jak tylko chcę, a podczas bardzo brzydkiej pogody zawsze mogę je schronić.



Moja niebieska hortensje o której już długo marzyłam...


...myślę, że do twarzy jej z niezapominajkami?


Od cioci męża dostałam orliki, to kolejny kwiat, który spodobał mi się od pierwszego wrażenia.


Różowe pachnące goździki... są zemną odkąd zaczęłam sadzić kwiatki.


A to moja tegoroczna azalia japońska, miała być fioletowa, ale przy ostatniej decyzji stwierdziłam, że biała jest o niebo ładniejsza. 





Bratki... niby takie zwykłe kwiatki, ale dla mnie, są kolejnym wspomnieniem z dzieciństwa... kojarzą mi się z beztroską, radością, latem i kochaną Babcią. 


 

...a ich urok i zapach jest zniewalający!!!


Kawałek mnie w bratkach... 





...i żeby nie było, że cały maj przesiedziałam przy roślinkach, to oto dowód na to, że nadal szydełkuję!


Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam i sobie pięknej słonecznej pogody, 
której u mnie w czerwcu brak!

czwartek, 23 maja 2013

Julia

Nasza Julcia skończyła już sześć lat... jak ten czas przeleciał jeszcze niedawno nosiłam ją pod sercem, a teraz już ciężko nosić ją na rękach... no cóż, czasu nie da się zatrzymać...



Jedno z moich ulubionych zdjęć, gdy nasza Perełka była jeszcze dzidziusiem...


A dziś to radosny przedszkolaczek, który kocha kwiatki i zwierzęta, w szczególności: kotki, króliczki, koniki, ptaszki, rybki, motylki i pieski nawet te obce trzy razy większe od niej. Pamiętam jak kiedyś wyszła za bramę i zaczęła wołać jakiegoś pieska, z jej nawoływań i zachowania wyglądało, że to malutki uroczy piesek, niestety myliłam się, bo moim oczom ukazał się duży, groźnie wyglądający pies bez kagańca i właściciela! - nie muszę nikomu chyba opisywać jakie było moje przerażenie na widok mojej małej córeczki i dużego psa... 

Julcia uwielbia wróżki, syrenki i kucyki w szczególności Florę, Mgiełkę, Ariel oraz Fluttershy szczerze mówiąc z każdej coś ma;) Lubi się stroić i zakładać spódniczki oraz sukienki, ma swoje ulubione ubrania, które mogłaby nosić codziennie...- to zboczenie zapewne odziedziczyła pomnie!


Jest bardzo żywą i energiczną dziewczynką ma ciekawe pomysły, często doprowadzające rodziców o ból głowy. Nie boi się ekstremalnych warunków, gdyby mogła popędziłaby razem z tatą na motorze ile by się dało. 


Kocha kolory i uwielbia malować...


...więc w tym roku urodziny były bardzo kolorowe!!!


Jak zwykle urodziny kilku dniowe, więc i dwa torty piekłam, co do wykończenia ich lukrem plastycznym, to był mój debiut, więc wyglądają nie najlepiej.

Pozdrawiam serdecznie i zabieram się za pisanie kolejnego posta w którym pochwalę się moimi kochanym kwiatkami!!!

wtorek, 7 maja 2013

Prezent pourodzinowy

Serdecznie dziękuję za życzenia!!!
Chciałabym się Wam pochwalić moim prezentem po urodzinowym jaki zrobił mi mój M podczas jednej z wizyt w sklepie ogrodniczym. Wybrałam się tam z myślą, że zakupie ziemię i doniczki do storczyków, które wołają o przesadzenie i tak przypadkiem na potknęłam się na piękną białą latarenkę, która marzyła mi się od pewnego czasu. 
Więc odruchowo wskazałam na nią ręką, mówiąc  mężowi, że żeli kiedyś będzie chciał mi zrobić prezent, to ucieszę się z tej oto latarenki... odpowiedz jaką usłyszałam wybiła mi całkowicie powód przyjazdu do tego sklepu... 
Mój M bez namysłu powiedział, że mam sobie ją zabrać już dziś, po czym stwierdził, że ta większa jest ładniejsza, a po debacie z szwagrem i moją siostrą doszli do wniosku, że tą trzecią największą się najbardziej opłaca kupić, lecz jak dla mnie ta duża zbyt duża, a tej małej coś brakowało. 
Więc w uradowanym szoku wyszłam z sklepu z latarenką o której marzyłam.


Pod kolor latarenki przemalowałam doniczki i zrobiłam sobie wianek na drzwi z białą kokardą, która w całości jest prze zemnie pomalowana.
Jak widać z szydełkiem nadal się nie rozstaję i każdą wolną chwilę spędzam przyjemnie pracując nad pledami... 


Pozdrawiam!!!




wtorek, 30 kwietnia 2013

O rok starsza!

Czemu ja tak mam, że im częściej chcę pisać, tym mniej znajduję na to czasu?
Dwa tygodnie temu obchodziłam swoje dwudzieste któreś urodziny i chciałam podzielić się z Wami tortem i niewielką ilością zdjęć oraz relacji z tego jakże dla mnie miłego dnia. Lecz czas mi tak szybko umknął, że nazbierało się jeszcze więcej rzeczy do opowiedzenia i pokazania, a nie chcę pisać o starociach, ani też wrzucać wszystkiego do jednego garnka. Może uda mi się w skrócie o wszystkim napisać przez najbliższy tydzień, a może znów odezwę się za dwa tygodnie... nie wiem? Najważniejsze,  że jestem i piszę!

Urodziny to taki magiczny dla mnie czas, w którym nie tylko biegam z szmatką i przesiaduję od rana, w kuchni, to dzień w którym czuję się wyjątkowa dla najbliższych...



Moi Kochani jak co roku starali się spełnić moje mniejsze i większe marzenia i obdarowali mnie wspaniałymi prezentami... może to trochę egoistyczne, ale przecież w każdym z nas jest trochę z dziecka... a kto nielubi dostawać prezentów?

Ja również starałam się przygotować coś smakowitego dla gości!!!


Ze względu na nasze małe warunki bytowe, moje urodziny trwały całe wspaniałe trzy dni;)
Już niedługo będę przygotowywać szóste urodziny córeczki i tradycyjnie festiwal ten będzie kilkudniowy :)))

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego długiego weekendu majowego!

piątek, 12 kwietnia 2013

Zaczynam kołować "Lawendowy pled" cz.I

Zaczynam "dosłownie" kołować nowy pled. Tym razem nie dla mej córci, a dla małej uroczej Lidzi, córeczki  Moniki z wspaniałego bloga Świat Moni polecam odwiedzić!!!
Monika jest bardzo zdolną artystką, przenoszącą realny świat na papier i inne przedmioty... Czytając jej bloga przestajemy myśleć o kłopotach dnia codziennego, a odnajdujemy prawdziwy sen życia... uwielbiam jej posty:)))
Pledzik, a raczej jego początki nazywam lawendowym ze względu na jego kolorystykę, która po pierwszym rzucie oka zaraz przypomniała mi Prowansję i pola lawendy!!!


Wybaczcie mi za krótki post, ale czeka mnie weekend pełen gości, więc idę przygotowywać smakołyki i takie tam;)

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!!! 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Już gotowa setka cz.III

W weekend skończyłam setny kwadracik do pledu dla mojej Julci, trochę czasu to trwa, ale jestem bardzo zadowolona, że podczas oglądania filmu lub zabawy z Julią robię coś co nikomu nie przeszkadza, a mi przynosi samą satysfakcję. Jak na razie nie wyobrażam sobie życia bez szydełka i włóczki, mam już kilka pomysłów na kolejne prace, więc jeżeli mi się nie odmieni, to całe lato mam co robić!!! 


Postanowiłam ożywić pledzik i dodałam nieco mocniejszy odcień różu, jak Wam się widzi?
Prócz ponad setki gotowych kwadratów skończyłam również większość kolorowych środków, więc przez moje ręce zacznie przeplatać się szarość, ale mam nadzieję że nie będzie tak ponuro, bo w końcu świeci słoneczko!!!


Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam Wam wiosenne promyki słońca:)